niedziela, 13 kwietnia 2008

Monachijsko-berlińska dylogia

W niedzielę 13 kwietnia 2008 w Monachium w ramach rozgrywek o mistrzostwo Bundesligi zmierzą się Bayern i Borussia Dortmund. Zaledwie 6 dni później dojdzie do kolejnego starcia tych drużyn, tym razem w Berlinie. Obie drużyny wiedzą mniej więcej, na którym miejscu w tabeli ligi znajdować się będą 17 maja, czyli w dniu zakończenia zmagań. Trudno wyobrazić sobie, że Bayern straci mistrzostwo, kiedy w rozgrywkach prowadzi od samego początku. Borussia natomiast, realnie rzecz biorąc, nie awansuje wyżej niż na dziewiąte miejsce i nie spadnie poniżej trzynastego. Karty zostały rozdane.

Tymczasem po spotkaniu w finale Pucharu Niemiec można sobie obiecywać znacznie więcej. Bayern jako największy klub w Niemczech trofeum zdołał wywalczyć 3 razy w ostatnich pięciu sezonach, a w sumie ostatnia dekada przyniosła zwycięstwa w połowie rozgrywek. Można powiedzieć, że Bayern nie jest już głodny tego trofeum. Można, ale nie będzie to prawdą. Nie zmienia tego fakt, że w sezonach 2004/05 i 2005/06 Bayern zdobywał podwójną koronę (mistrzostwo + puchar kraju). Z jakiego powodu?

Po pierwsze, ostatni sezon nie przyniósł żadnego seniorskiego trofeum, co w klubie uznano za katastrofę. Bayern w ostatnich latach rzadko miewał takie problemy. Zarząd klubu przeznaczył wielkie pieniądze na transfery, żeby uniknąć powtórzenia sytuacji. Dwa najważniejsze zakupy, to Francuz Franck Ribery i Włoch Luca Toni. Obaj zawodnicy prezentują przez cały sezon równą formę i w dużej mierze od nich zależy, jaki wynik na koniec sezonu osiągnie drużyna ironicznie nazywana FC Hollywood. Tymczasem wiele wskazuje, że wyniki w rozliczeniu okażą się imponujące. Oprócz wywalczonego przed rozpoczęciem właściwych zmagań Pucharem Ligi, mistrzostwa, które jest już na wyciągnięcie ręki, Bayern jest faworytem do sięgnięcia po puchar kraju oraz pierwsze po siedmioletniej przerwie trofeum w Europie - Puchar UEFA.

Miano "faworyta" nie pojawia się przy nazwie klubu przypadkowo. Bayern udowadnia na każdym kroku, że kolejne zwycięstwa są nie tylko prawdopodobne, ale z niewielkim ryzykiem błędu można mówić o pewności. Ze względu na Mistrzostwa Europy, do końca sezonu na kontynencie pozostał zaledwie miesiąc. Tymczasem Czerwoni z Monachium nie tylko nie tracą sił, ale finiszują w królewskim stylu. Wiele o klasie tej drużyny powiedział czwartkowy mecz rewanżowy w ćwierćfinale Pucharu UEFA przeciwko Getafe. Pierwszy mecz rozegrany w Niemczech zakończył się remisem 1:1, co dawało komfort Hiszpanom.

Bayern, pomimo gry z przewagą zawodnika przez większą część meczu, tuż przed przerwą stracił bramkę po rajdzie Rumuna Cosmina Contry. I kiedy kibice cieszyli się już z awansu Getafe do kolejnej rundy, Bayern zrobił to, co zwykł czynić w takich sytuacjach. Franck Ribery strzelił wyrównującą bramkę w 89. minucie. Dogrywka jednak rozpoczęła się od... dwóch goli strzelonych przez osłabioną ekipę gospodarzy. Ten wynik utrzymywał się długo, ale nie wystarczająco długo, żeby powstrzymać Bayern. Nieszczęście debiutanta w europejskich pucharach zaczęło się od błędu bramkarza z Argentyny - Roberta Abbondanzieriego zaledwie 5 minut przed zakończeniem meczu. Bayern nie ma w zwyczaju marnowania prezentów i po raz kolejny dokonał cudu. W ostatniej minucie gry do ataku włączył się nawet Oliver Kahn. Pomogło. Bramkę zdobył najlepszy strzelec tegorocznej edycji Pucharu UEFA - Luca Toni.

Bayern wygrał nie po raz pierwszy i nie ostatni w okolicznościach, za które jedni go kochają, inni nienawidzą. Być może monachijczycy grają o puchar z taką determinacją, ponieważ... rzadko w tych rozgrywkach uczestniczą. Po rocznej przerwie, będą znowu grali w bardziej prestiżowej Lidze Mistrzów UEFA.

Drużyna z Dortmundu została chwilowo odsunięta na bok, ale przecież i tutaj motywacja jest olbrzymia. Ostatni sukces BVB to mistrzostwo Niemiec z 2002 roku. Natomiast Puchar Niemiec to w kolekcji Czarno-żółtych trofeum bardzo pożądane, bo wywalczone dotychczas tylko dwukrotnie, ostatnio jeszcze przed obaleniem muru berlińskiego. Na dodatek minione lata były chude w sukcesy sportowe, a spowodowały to kłopoty finansowe, które wymusiły zmianę modelu zarządzania i cięcia budżetowe. Pomimo tego Borussia wciąż uchodzi za drużynę z niewykorzystanym potencjałem. 19 kwietnia będzie właściwą okazją, aby choć część możliwości wykorzystać.

Istotne jest, że cel na ten sezon został w praktyce osiągnięty. Dzięki wysokiej pozycji w tabeli Bundesligi Bayernu, Borussia nawet w razie porażki zostanie zgłoszona przez DFB do przyszłorocznego Pucharu UEFA. To może wpłynąć na drużynę demobilizująco, ale biorąc pod uwagę wcześniej wspomniane okoliczności, kibice BVB nie powinni się obawiać. Tym bardziej, że w zeszłym tygodniu Borussia podobnie jak Bayern pokazała charakter. Wprawdzie nie był to mecz o półfinał europejskich pucharów, grany na Signal Iduna Park, a nie w dalekiej Hiszpanii, ale rywal był już teoretycznie na podobnym poziomie. Tymczasem Dortmund, który odpadł w lidze z gry o wyższe cele, w ciągu ostatnich 5 minut meczu potrafił się podnieść i zamiast porażki, dzięki staraniom całego zespołu i bramkom Alexandra Frei'a i Dede zainkasował 3 punkty.

Mecz w finale DFB-Pokal będzie zapewne ciekawy ze względu na przedstawione dla zmagań na boisku tło. Dzisiejsze spotkanie w Bundeslidze ze statystycznego punktu widzenia jest już jednak rozstrzygnięte. Bayern nie przegra. W trzynastu dotychczasowych meczach u siebie (liga, sezon 2007/08) wygrał 8 razy, resztę spotkań zremisował. W 27 meczach stracił 16 goli, poniósł tylko 2 porażki. Dla porównania Roman Weidenfeller lub Marc Ziegler wyciągali piłkę z siatki aż 45 razy, a na wyjeździe BVB zdobywała punkty tylko w sześciu z 14 meczów (3 zwycięstwa).

Trochę optymizmu w serca kibiców BVB może wlewać bilans 4 ostatnich spotkań obu drużyn - po jednym zwycięstwie obu rywali i 2 remisy. Podziałem punktów zakończył się m.in. mecz z rundy jesiennej. Z drugiej strony Borussia w ostatnich 7 meczach wyjazdowych z Bayernem uciułała zaledwie 2 punkty (bez zwycięstwa w ostatnich 15 meczach), a wśród wyników poszczególnych meczów można doszukać się stosunku bramek strzelonych do straconych takich jak 6:2, 4:1, 5:0 na korzyść Bayernu. Nawet w ostatnim sezonie mistrzowskim (2002) - Borussia zdołała wyrwać Bawarczykom wyłącznie punkt.

Ekipa z Westfalii może liczyć na zmęczenie gospodarzy thrillerem sprzed 3 dni i honorowy remis. Patrząc z doświadczenia, poleganie na słabości Bayernu, nie wydaje się być jednak najmądrzejszą taktyką. Kolejny cień nadziei, to możliwa absencja Francka Ribery'ego, który jeszcze wczoraj nie trenował (uraz stopy). Na powrót do składu Borussii czeka Jakub Błaszczykowski. Anonsowany wcześniej przez magazyn Kicker powrót do bramki Dortmund Romana Weidenfellera, ze względu na nową kontuzję, został przesunięty.

Bundesliga
Bayern Monachium v Borussia Dortmund

Data: 13.04.2008 17:00
Miejsce: Allianz-Arena

Sędzia główny: Merk, Dr. (Otterbach)
Asystenci: Anklam (Buchholz i.d. Nordheide), Thielert (Buchholz i.d. Nordheide)
Sędzia techniczny: Seemann (Essen)
Statystyki: Runda jesienna - 0:0. Bayern nie przegrał od sezonu 1991/92 (0:3) w kolejnych piętnastu meczach u siebie z Dortmundem. Wysokie zwycięstwa w 2000/01 (6:2) i 2004/05 (5:0). Najwyższe zwycięstwo w sezonie 1971/72 (11:1). Bilans spotkań: 23-9-6; Bramki: 91:38.

Składy:

Bayern Monachium
Kahn - Lell, Lucio, Demichelis, Lahm - Schweinsteiger, Ottl, Zé Roberto, Ribery - Klose, Toni

Trener: Hitzfeld

Borussia Dortmund
Marc Ziegler - Rukavina, Hummels, Wörns, Dede - Kehl - Kringe, Tinga - Federico - Frei, Petric

Trener: Doll

oraz

Finał DFB-Pokal
Borussia Dortmund v Bayern Monachium

Data: 19.04.2008 20:00
Miejsce: Olympiastadion (Berlin)

Brak komentarzy: