wtorek, 11 marca 2008

Co z tą Legią?

W 2004 roku po miesiącach przymiarek właścicielem jednego z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiego futbolu - Legii Warszawa - została Grupa ITI. Holding rozpoczął w stolicy długotrwały proces zmian, który miał przywrócić Legii blask w kraju, a następnie wprowadzić ją na europejskie salony. Niespełna 2 lata po przejęciu, Legia przerwała panowanie Wisły Kraków w Ekstraklasie i po czteroletniej przerwie odzyskała koronę mistrza Polski. Na awans do Ligi Mistrzów zespół był jeszcze za słaby, tak samo jak na obronę mistrzostwa. Sezon 2007/08 miał jednak potwierdzić, że był to tylko wypadek przy pracy, a sprawy podążają we właściwym kierunku. Po dobrym początku nowego trenera Jana Urbana, sprawy się jednak skomplikowały. Wyniki osiągane na boisku nie do końca pokrywały się z oczekiwaniami, a dodatkowo zarząd klubu wdał się w konflikt z kibicami, która to sprawa od miesięcy zatruwa atmosferę w klubie. Powrót ze zgrupowań w ciepłej Hiszpanii do ligowej rzeczywistości nie obył się bez zgrzytów. W minioną sobotę Legia poniosła sensacyjną porażkę ze zdegradowanym Zagłębiem Sosnowiec i o problemach wokół klubu znowu jest głośno. Więcej o bieżącej sytuacji w Legii postanowiłem dowiedzieć się od wieloletniego kibica Ukochanego Klubu Stolicy, współredaktora bloga Fotel Prezesa - Tuszasa. W rozmowie mówi otwarcie o popełnionych w klubie błędach, swoich obawach i nadziejach. Niektóre sprawy trudno zrozumieć nawet ludziom najmocniej wspierającym klub.

sportsmen: Kilkanaście dni temu dziennikarze i eksperci bez zastanowienia podawali Legię jako głównego kandydata do zdobycia wicemistrzostwa, kontrkandydatami byli Lech i Korona. Niektórzy przestrzegali, że zagrożona może czuć się nawet Wisła. Tymczasem trzy kolejki po wznowieniu rozgrywek Legia musi oglądać plecy Groclinu. Czy pomimo tego uważasz, że przewidywania fachowców sprawdzą się i w Warszawie będzie Puchar UEFA?

Tuszas: Pomimo złej gry Legii nadal wierzę w zdobycie miejsca gwarantującego udział w Pucharze UEFA. Jeśli chodzi o przyczyny tak słabej dyspozycji, to moim zdaniem, ktoś popełnił poważne błędy podczas okresu przygotowawczego. Piłkarze grają ociężale, bez odpowiedniej dynamiki i przyspieszenia. Stąd też po trzech kolejkach rundy wiosennej konto punktowe Legii powiększyło się zaledwie o 3 punkty.

Sugestie, że nie obyło się bez wpadek na polu przygotowań wydają się logiczne, ale jednak jesienny start za kadencji tego samego trenera był o niebo lepszy.

Racja. Właśnie to mnie zastanawia i w pewnym sensie irytuje. Jan Urban wykonał kawał dobrej roboty podczas letnich przygotowań. Legia na początku sezonu grała zaskakująco dobrze. Seria 7 zwycięstw z rzędu jest tego najlepszym potwierdzeniem. W zimie zostały popełnione błędy. Urban jest trenerem na dorobku, praca w Legii jest jego pierwszym doświadczeniem z dorosłą, poważną piłką. W Hiszpanii nie ma przerwy zimowej w rozgrywkach, dlatego też być może Urban nie do końca wiedział, jak należy przygotować Legię do rundy rewanżowej.

W Hiszpanii nie ma przerwy zimowej, być może Urban nie do końca wiedział, jak należy przygotować Legię do rundy rewanżowej

Po świetnej passie na początku sezonu przyszły jednak wahania formy, przez co Wisła po 17 kolejkach miała już znaczną przewagę nad drugim miejscem. Czy podobną zadyszkę jak Legia może złapać Groclin, który tak świetnie rozpoczął ligę w 2008 roku?

Całkiem możliwe. Powiem więcej, jestem pewien, że prędzej czy później Groclin spuści nieco z tonu. Jednak trzeba pamiętać, że Legia sama musi zacząć grać na miarę swoich możliwości. Przysłowie "umiesz liczyć, licz na siebie" idealnie pasuje do obecnej sytuacji. Rzeczą niedopuszczalną jest porażka z Zagłębiem Sosnowiec, drużyną, która zajmuje ostatnie miejsce w lidze.

Czy uważasz, że decyzje personalne trenera są słuszne? Do składu wskoczył wreszcie Jakub Wawrzyniak, zauważony przez Beenhakkera, ale to nie pomogło i Legia poniosła niewytłumaczalną kleskę w Sosnowcu.

Co do decyzji personalnych, to wolę się nie wypowiadać. Nie czuję się wystarczająco kompetentny, aby doradzać Janowi Urbanowi. Tomek Kiełbowicz zawalił bramkę w meczu z Grodziskiem. W Sosnowcu z kolei, nie popisał się Wawrzyniak. Urban wyraźnie większym zaufaniem darzy Kiełbowicza, który miał fenomenalną rundę jesienną.

Czy Legia ma w takim razie wystarczająco mocną kadrę, patrząc na cele, które sobie stawia?

Moim zdaniem, nie. Osoby odpowiedzialne za transfery w Legii przespały zimową sesję transferową. Na ostatnią chwilę kupiono Hiszpana "Balbino" i Osei'a, którego nikt jeszcze przy Łazienkowskiej nie widział. Mirosław Trzeciak tłumaczył, iż Legia dokonała 10 zakupów w przerwie letniej i nie wolno co pół roku robić rewolucji w drużynie. Transfery były robione na szybko i niestety najpewniej nowi piłkarze nie będą realnym wzmocnieniem Legii. Urban był bardzo rozczarowany postawą "Balbino" podczas meczu w ramach rozgrywek Młodej Ekstraklasy.

Jako uzupełnienie składu po kontuzji Choto sprowadzono 20-letniego Booysena z RPA, który zniknął tak samo szybko jak się pojawił. Czy słusznie zignorowano zimowe okienko czekając do lata, a może ta decyzja będzie Legię drogo kosztowała?

Źle się stało, że Legia nie kupiła nikogo wartościowego podczas zimowej przerwy transferowej. Kadra zespołu jest za wąska. Jest wielu młodych piłkarzy, co mnie niezmiernie cieszy. Niestety, legijna młodzież, mimo sporego talentu, nie ma się od kogo uczyć. Mam nadzieję, że Legia mimo braku wzmocnień zajmie drugie miejsce w tabeli.

Jak wygląda sytuacja finansowa Legii? ITI to wielki koncern medialny, sponsor wcale nie mniej prestiżowy niż Telefonika Bogusława Cupiała w Wiśle. A jednak to Wisła upolowała w styczniu i lutym wszystkie smakowite kąski.

Mirosław Trzeciak mówił wyraźnie, że w zimie na transfery miał zaledwie 0,5 mln €. Bądźmy szczerzy, za takie pieniądze nie da się kupić piłkarza, który będzie realnym wzmocnieniem. Wisła dokonała głośnych zakupów z myślą o zbliżających się eliminacjach do Ligi Mistrzów. Czas pokaże, czy ta inwestycja im się opłaci.

Głośne protesty kibiców jesienią - czy to już koniec? Czy ITI po wczesnej euforii nie stało się teraz wraz z władzami klubu głównym wrogiem kibiców?

Konflikt na linii zarząd-kibice jest bardzo skomplikowany. Władze ITI są regularnie obrażane podczas spotkań zarówno przy Łazienkowskiej jak i na wyjazdach. Z pewnością nie wpływa to na poprawę relacji na linii SKLW-zarząd. Nie chcę zapeszać, ale wydaje mi się, że przy Łazienkowskiej już nigdy nie będzie normalnie pod względem kibicowskim (przynajmniej w tym składzie).

Wydaje mi się, że przy Łazienkowskiej już nigdy nie będzie normalnie pod względem kibicowskim

W związku z akcją zorganizowanych grup kibiców zarząd groził przez pewien czas wyburzeniem trybuny otwartej już na wiosnę. Czy były to tylko nieudolne próby przestraszenia fanów i nowy stadion powstanie w bardziej kulturalnych okolicznościach? I kiedy powstanie? Bo sprawa przetargu ciągnie się już bardzo długo.

O nowym stadionie przy Łazienkowskiej słyszę regularnie od 2003 roku. Mocno wierzę, że tym razem się uda. Warszawa - stolica Polski - zasługuje na duży, nowoczesny stadion. Co do wyburzania "Żylety" to myślę, że to nie były "nieudolne próby przestraszenia kibiców". Prezes Legii, Leszek Miklas obiecywał po zakończeniu rundy jesiennej, że kwestia konfliktu z kibicami zostanie rozwiązana. Chyba właśnie przez zburzenie "Żylety" miał na myśli "zakończenie konfliktu", który nadal ma się "dobrze".

Co sądzisz o sytuacji Marcina Burkhardta? Dostał pozwolenie na testy, zaakceptowany przez Szwedów, a musi wracać. Nie sprawiał wrażenia zadowolonego z przebiegu wydarzeń.

Sytuacja Burkhardta jest idealnym przykładem na to, jak nieudolnie zarządzana jest Legia. Najpierw piłkarz dostaje pozwolenie na poszukiwanie nowego zespołu, a później jest zmuszony wracać na Łazienkowską. Niepojęte, nieprawdaż?

Kolejny ciekawy przypadek. Kamil Grosicki - zawodnik, który ma potencjał. Leo Beenhakker rzadko się myli w takich sprawach. Tymczasem Legia była dla niego schronieniem w najgorszym momencie kariery, kiedy przyszły kłopoty w życiu prywatnym. Mówi się o nowym rozdziale w życiu tego zawodnika, a zostaje oddany do Szwajcarii. Decyzja przemyślana czy nie?

Przypadek Grosickiego był specyficzny. Jak wszyscy dobrze wiemy, Kamil miał problemy z uzależnieniami. Transfer do FC Sion pozwolił mu na spłatę długów. W Legii musiałby jeszcze długo grać, żeby pozbyć się wszystkich wierzycieli. Nie życzę Kamilowi źle, ale myślę, że po zakończeniu wypożyczenia "Grosik" wróci do Legii.

Na 3 miesiące przez Euro pojawił się temat: "Roger Guerreiro gra dla Polski". Beenhakker cały czas powtarza, że kilku graczy z naszej ligi ma nadal szansę na wyjazd do Austrii. Kto może odnieść korzyści z tego powołania? Reprezentacja? Legia? Roger? Może wszyscy? Dotąd jedynym "zagranicznym Polakiem" w reprezentacji był Olisadebe, ale sytuacja była inna, bo swoimi bramkami przyczynił się do awansu i miejsce na turniej dostał niejako z urzędu.

Roger Guerreiro na tę chwilę nie prezentuje wystarczająco wysokiej formy, aby brać go pod uwagę w kontekście powołań na EURO. Poza tym, osobiście nie jestem zwolennikiem naturalizowania obcokrajowców. Nie chcę wyjść na osobę konserwatywną, ale w reprezentacji powinni grać tylko Polacy.

Roger Guerreiro na tę chwilę nie prezentuje wystarczająco wysokiej formy, aby brać go pod uwagę w kontekście powołań na EURO

Linia ataku klubu ze stolicy: do poprawki? Bartłomiej Grzelak był gwiazdą Widzewa w II lidze, kiedy wyleczył kontuzję wyróżniał się również w Ekstraklasie, a w Legii strzela bardzo rzadko. Obudził się Takesure Chinyama, ale czy można opierać grę ofensywną przez cały sezon na jednym zawodniku?

Grzelak jest moim osobistym rozczarowaniem. Wiązałem z nim spore nadzieje. W Widzewie był wyróżniającym się graczem, a w Legii jakoś nie potrafi się odnaleźć. Jest nieakceptowany przez większość kibiców, słabo z jego psychiką. Chinyama dzielnie walczy z dwoma wiślakami o koronę króla strzelców. Na dzień dzisiejszy wśród legionistów na wysokim poziomie gra tylko Chinyama.

W temacie Ransforda Osei. Zawodnik zdolny, materiał na gwiazdę, ale jego transfer do Legii to historia jeszcze ciekawsza niż saga Łukasza Garguły. Kto go sprowadził? Bo wygląda na to, że to Legia jest bardziej potrzebna Ghanijczykowi niż Ghanijczyk Legii.

Mirosław Trzeciak sprowadził Ransforda Osei tylko po to, żeby zawodolić zniecierpliwionych kibiców. Opinia być może krzywdząca, ale wszystko wskazuje na to, że tak było. Osei ma problemy z otrzymaniem wizy, gdyż przepisy FIFA utrudniają mu przeprowadzkę do Warszawy. I znów ta nieudolność zarządu...

Brak komentarzy: