1.
Pana zdanie o Tomaszu Kuszczaku.
W dalszych zdaniach Dudek mówi o pozostałych bramkarzach typowanych do wyjazdu na Euro, ale na końcu jeszcze raz wspomina o swoim ulubieńcu:
Z punktu widzenia Tomka to przykre [że jest poza trójką w kadrze - przyp. sportsmen], bo grając w wielkim klubie, można myśleć, że coś należy się z urzędu.
Dudek potraktował pytanie redaktora najwyraźniej bardzo poważnie, bo o Kuszczaku faktycznie było "zdanie". Resztę odbieram jako próbę samousprawiedliwienia. Pytanie o to, "ile razy i gdzie był numerem 1" zadaje człowiek, który oprócz naprawdę nielicznych przypadków ostatnie 2,5 roku przesiedział na ławce rezerwowych. I wprawdzie w wywiadzie samokrytycznie stwierdza, że miejsce w kadrze mu się obecnie nie należy, ale kiedy Beenhakker powołał i wystawił go, mimo kłopotów w klubie, w meczu z Finlandią na początku eliminacji nie miał do nikogo pretensji. Kuszczak faktycznie nie gra tak często jak tego oczekuje, ale tylko w bieżącym sezonie bronił w tylu meczach, w ilu Dudek nie dostał okazji od maja 2005. Ponadto bramkarz Realu porównuje się do Kuszczaka, chociaż nie ma do tego moralnego prawa. Obu piłkarzy łączy wyłącznie przynależność do wielkich klubów. Dzieli ich faza rozwoju kariery i rola w zespole. Kuszczak powoli pnie się po drabinie w górę - Ferguson coraz częściej liczy właśnie na niego, Dudek z niej spadł - odgrywa rolę rezerwowego i liczy na anioła stróża, który wniesie go z powrotem na górę bez korzystania z drabiny. Ostatnie zdanie to prawdziwa eksplozja żalu. "Wielki klub" i "należność z urzędu" - czy to nie słowa, które przypominają sytuację Dudka przed mundialem w Niemczech? Sposób, w jaki sprawę załatwił Paweł Janas był oczywiście nieelegancki, wręcz najgorszy z możliwych, ale Dudek zarzucił selekcjonerowi, że o jego wyborze nie zadecydowały względy sportowe. Moim zdaniem o decyzji takiego formatu mogły zadecydować TYLKO względy sportowe (i prawdopodobnie zadecydowały). Nie jestem psychologiem, ale w wypowiedziach Jurka wyczuwam nutkę zazdrości. Zdobył on w swojej karierze wiele trofeów, tytułów, których nikt mu nie odbierze. Ale może właśnie w Kuszczaku widzi zagrożenie (tzn. osobę, która nieco przyćmi jego legendę)? W odpowiedzi na inne pytanie twierdzi, że Tomek nie jest w stanie (przez swoją nadmierną ambicję) zepsuć atmosfery w kadrze. Ale czy deprocjonowanie czyjegoś wpływu nawet w takim aspekcie nie jest sposobem na pomniejszanie ogólnej przydatności Kuszczaka dla kadry? Jako bramkarza nr 2 w reprezentacji Dudek wytypował Wojciecha Kowalskiego.
Jurku, jeżeli czytasz te słowa, odpowiedz: Ile razy i gdzie on był numerem 1?
2.
Zapytaliśmy niedawno selekcjonera o polskich bramkarzy. O panu, Borucu, Kowalewskim i Fabiańskim mówił sporo. O Kuszczaku - jedno zdanie...
W naszej kadrze, i to na każdej pozycji, nie ma ludzi niezastąpionych. Jeśli niezastąpieni w ogóle są, to może w Realu. Na poziomie naszej kadry - nie ma. No, chyba, że wypadnie sześciu, wtedy jest problem. Jeśli jeden-dwóch - nie ma znaczenia. To się tyczy również bramkarzy. Jakieś podłoże tych słów Beenhakkera musi jednak być. Tomek nie ma szans być numerem 1.
Zacznę od końca, bo tutaj się akurat z Jurkiem zgadzam. Artur Boruc zbyt długo przygotowywany jest do głównej roli, żeby teraz odesłać go na drugi plan. Zresztą swoją grą nie daje ku temu podstaw. Co do kwestii ludzi niezastąpionych, można patrzeć szerzej. Bo z jednej strony po Olisadebe ciężar strzelania bramek wzięli na siebie Żurawski i Frankowski, a następnie "pojawił się" Smolarek. Tylko, że zastępców dla Krzynówka i Bąka nie znaleźliśmy. Są to gracze, którzy w kadrze trzymają poziom gry i ciężko znaleźć ważne zwycięstwo w ostatnich latach, do którego doszliśmy bez ich udziału. Załóżmy, że to z nich składa się ten tajemniczy "jeden-dwóch"... Ale tutaj też widzę usprawiedliwienie - "nikt nie jest niezastąpiony, nawet ja". No i oczywiście: gdzie mogą być niezastąpieni? Tylko i wyłącznie w Realu (ewentualnie przed rokiem w Liverpoolu). Przy okazji chciałem podziękować Leo Beenhakkerowi za wypowiedź i redaktorom "Gazety" za dociekliwość. Z kilku słów selekcjonera potrafili "wyczarować" serię artykułów na temat obsady bramki na Euro.
3.
Odejdzie pan w czerwcu z Madrytu?
Przyszłość rysuje się tak różowo, że chyba zostanę na kilka lat.
Sprzedają Casillasa?
Nie. Chcą mu zaproponować kontrakt dożywotni. [...] Przyjechałem do Madrytu po naukę. Uczę się wielkiego klubu, chłonę piłkarski Hollywood od środka. Zimą miałem świetną ofertę, nie powiem skąd. Real nie chciał jednak słyszeć o transferze czy wypożyczeniu. Może dlatego trener Beenhakker w ogóle o mnie wspomniał, bo w Europie wciąż mnie cenią? Niegranie w piłkę mnie nie cieszy, ale przyszłość zapowiada się dobrze.
Nie ma tutaj potrzeby, żebym wyrażał własną opinię. Po prostu przypomnę, ile czasu bohater tego tekstu narzekał na "grzanie" ławki rezerwowych w Liverpoolu i to, że po wygaśnięciu kontraktu z klubem z Merseyside udał się do Realu, gdzie Casillas ma jeszcze mocniejszą pozycję niż Reina w poprzednim klubie. Warta wzmianki jest także wypowiedź dla hiszpańskiej Marki z 5 grudnia 2007:
Gdybym miał 26, to nigdy bym nie odszedł z Realu Madryt, ale sporo się zmieniło od czasu kiedy Polska awansowała pierwszy raz do finałów Mistrzostw Europy. Dostałem jasne zadanie od trenera Beenhakkera. Jeżeli chcę grać na Euro 2008 muszę znaleźć klub.
Od siebie dodam tylko, że chciałbym, żeby Jurek tak samo szczerze jak o Tomku Kuszczaku, wypowiadał się o swoich planach. Ciągle słyszymy o jego ambicji, chęci gry, a jak jest każdy widzi. Kiedy dostał okazję na zmianę sytuacji, najzwyczajniej w świecie ją zignorował. I wierzę mu, że zimą dostał świetną ofertę, ale jeszcze bardziej przemawiają do mnie słowa, że zostanie w Realu. Pomimo, że nie mam wpływu na jego decyzję, to jestem pewien, że jeżeli otrzyma ofertę przedłużenia kontraktu (i bycia rezerwowym) z Realu i ofertę gry w przeciętnym klubie europejskim, to bez mrugnięcia okiem wybierze pierwszą opcję. I po raz kolejny dowiemy się, że Dudek nie chce wcale spokojnego życia w ciepłym kraju, tylko "Real go potrzebuje". I pozostaje wierzyć, że tak jest rzeczywiście, bo niestety, ale golkiperem numer 1 w mocnej ekipie Dudek już nie będzie.
Na koniec: pomimo rzekomych zgrzytów na linii Beenhakker-Kuszczak, będę ostatnią osobą, która się zdziwi, kiedy bramkarz United będzie pakował walizkę przed rozpoczęciem Euro. Ambicja naprawdę nie jest największą wadą zawodowego piłkarza. I wcale nie przeszkadza mi, że inne zdanie w tej materii prezentuje Jurek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz